| Nauczycielskie emerytury |
| wtorek, 01 grudnia 2009 09:17 |
|
Jak donosi dziennik, wprowadzone w tym roku świadczenia kompensacyjne miały być dla nauczycieli namiastką emerytur pomostowych. Pod wieloma względami okazują się od nich gorsze, co nie zawsze pedagogom się podoba.
Trudno dorobić
Przede wszystkim chodzi o zasady dorabiania i wpływ dalszej pracy na wysokość świadczenia.
Po pierwsze, świadczenie kompensacyjne jest zawieszane bez względu na osiągany przychód, jeśli nauczyciel zdecyduje się dalej pracować w oświacie – nawet nie na stanowisku pedagogicznym. Przy pomostówkach z takim bezwzględnym zawieszeniem mamy do czynienia tylko po podjęciu pracy w szczególnych warunkach lub charakterze. W pozostałych wypadkach to nie miejsce wykonywania pracy, ale wysokość dodatkowych zarobków decyduje o zawieszeniu lub zmniejszeniu świadczenia - zauważa gazeta.
Po drugie, świadczenia kompensacyjnego nie można przeliczać. Jak wyjaśnia Zakład Ubezpieczeń Społecznych, jeśli po dniu, od którego je przyznano, osoba uprawniona podlegała ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym, np. z tytułu pozostawania w stosunku pracy, nie może liczyć na jego podwyższenie. Przepisy ustawy z 22 maja 2009 r. o nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych (DzU nr 97, poz. 800) nie pozwalają bowiem na zastosowanie art. 108 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, który to przepis przewiduje możliwość ponownego ustalenia wysokości świadczenia dla osoby, która pracowała po jego przyznaniu.
źródło: Rzeczpospolita
|