| Stres przed egzaminem |
| poniedziałek, 20 kwietnia 2009 12:39 |
|
Niestety – tym razem to już niemożliwe. Poświęcamy więc kolejną noc na przysłowiowe „kucie”, choć w głowie mamy zamęt, a oczy same nam się zamykają. Brzmi znajomo?
Będąc pod nieustanną presją upływającego czasu, niezwykle trudno przyswoić konieczny do zdania egzaminu materiał. Towarzyszący nam w takich chwilach stres jest silnym przeciwnikiem. Nie oznacza to jednak, że nie możemy go pokonać, lub choćby postarać się nad nim zapanować. Odpowiednio „ujarzmiony” może się bowiem okazać naszym... sprzymierzeńcem.
Pojęcie „stresu” ściśle wiąże się z nazwiskiem kanadyjskiego lekarza Hansa Hugona Selye’a. To właśnie on, zwany często przez swych współpracowników „dr Stress”, wprowadził to pojęcie do użycia, poświęcając niemal pół wieku badaniu jego przyczyn oraz wpływu na organizm człowieka. Ten twórca Międzynarodowego Instytutu Badań nad Stresem w Montrealu, napisał również ponad 30 książek na temat stresu. Najbardziej znaną, przetłumaczona na 12 języków, publikacją jest „Stres okiełznany”.
Według ogólnie przyjętej definicji, stres jest reakcją naszego organizmu na napotkane trudności, ściślej mówiąc- reakcją na rozdźwięk pomiędzy zaistniałą sytuacją (na przykład zbliżającym się terminem egzaminu), a ogólnymi możliwościami naszego organizmu.
Z silnym stresem mamy więc do czynienia, gdy zdajemy sobie jasno sprawę, że ilość materiału, który pozostał nam jeszcze do „wkucia”, przekracza znacznie zarówno nasze możliwości. Zdanie egzaminu, czyli cel, który postawiliśmy sobie na drodze do pełnej edukacji, zaczyna nam się wtedy wydawać coraz bardziej nieosiągalne.
Naukowcy zajmujący się problemem stresu wyróżnili dwa zasadnicze typy reakcji człowieka. Pierwszy z nich – dystres – jest zwyczajową reakcją ludzkiego organizmu na trudności, które wynikają z wystąpienia tak zwanego „stresora”, czyli bodźca wywołującego stres.
Drugi typ, eustres, jest z kolei pojęciem pozytywnym i oznacza reakcję mobilizującą. Mamy z nim do czynienia w sytuacjach nazywanych ogólnie „pozytywnym stresem”, gdy pojawiające się przed nami nagłe utrudnienia lub zagrożenia, stają się czynnikami ułatwiającymi osiągnięcie zamierzonego celu.
Wspomniany już Hans Hugo Selye opracował poszczególne fazy stresu. Pierwsza z nich, faza alarmowa, rozpoczyna się szokiem, wywołanym niecodzienną sytuacją. Bardzo szybko pojawia się następnie reakcja obronna organizmu, zwane przez Selye’a „studium przeciwdziałania”.
Podczas kolejnej, fazy przystosowania, nasz organizm „łagodzi” negatywne skutki stresu oraz stara się go jak najszybciej przezwyciężyć. Jeżeli bodziec jest jednak zbyt silny, lub nasz organizm zbyt słaby, następuje ostatnia opisana przez kanadyjskiego lekarza faza – wyczerpania. Może ona skutkować wieloma chorobami, w tym (w przypadkach krańcowych) – problemami z sercem. |
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.