button

Wyszukiwarka


Forma prawna
Województwo
Kierunek kształcenia
Rodzaj szkoły

Alternative flash content

You need to upgrade your Flash Player

Get Adobe Flash player

Miłość jest dobra na zdrowie!
środa, 12 sierpnia 2009 13:09
lekJeśli nie chcesz przewlekle zachorować na serce, cukrzycę, nadciśnienie, dostać nowotworu, czy wpaść w depresję, to zakochaj się, poślub wybrankę swego serca i - co najważniejsze! - nie rozstawaj się z nią do końca życia. Tako rzecze nauka

Najczęściej wygląda to tak: "(...) Kocham cię, tylko z tobą całe życie, tyś moje szczęście jedyne, moja gwiazdeczko, świneczko, małpeczko (...)".

A potem jest tak: "On coś nie taki, jak był i każda kobieta to widzi. Kiedyś cierpliwie znosił, teraz się złości i awanturuje. Kiedyś zauważał, teraz jak ślepy. Kiedyś chciał z nami, teraz woli sam. Kiedyś żarem iskrzył, ledwo łóżko zobaczył, teraz w minutę zasypia martwym bykiem, jakby drąg przypróchniały leżał obok niego (...)".
Te cytaty z książki Joanny Chmielewskiej "Jak wytrzymać z mężczyzną" równie dobrze mogą odnosić się do kobiet. Wniosek jest jeden - było dobrze, ale się skończyło. Jedne małżeństwa próbują poprawić związek. Inne nie wytrzymują i się rozwodzą. Czasem to jedyne wyjście, gdy związek jest toksyczny. Rozwód ma jednak swoją cenę. Jak wysoką i jak długo musimy za niego płacić - ustalili amerykańscy psycholodzy w ostatnim "Journal of Health and Social Behavior".

Małżeństwo większości służy

Gwarantuje dłuższe życie, poprawia zdrowie psychiczne i fizyczne. Małżonkowie rzadziej zapadają zarówno na zwykłe przeziębienia, jak i na raka czy choroby układu krwionośnego. Jest też u nich mniejsze ryzyko śmierci w każdym okresie życia niż u osób samotnych. Wiadomo także, że u osób będących w separacji lub po rozwodzie jest większe ryzyko depresji. Co ciekawe, choć obie płci zyskują na stałym związku, więcej profitów czerpią z nich mężczyźni.

Wciąż jednak mało jest badań nad długotrwałymi skutkami małżeństwa lub samotności. Dr Linda Waite z University of Chicago wykonała mrówczą pracę i ze swoim zespołem sprawdziła informacje o zdrowiu ponad 8 tys. osób, biorących udział w wieloletnich amerykańskich narodowych badaniach "Health and Retirement Study". Naukowcy wybrali dane z 1992 r., które dotyczyły urodzonych między 1931 a 1941 r. Badani mieli wtedy między 51 a 61 lat.

Dr Waite przyjrzała się tym uczestnikom badań, których historia małżeńska - liczba rozwodów, wdowieństwo, czas trwania związków i okresów samotności - była znana. Sprawdziła, na co przewlekle chorowali, na ile są sprawni ruchowo, czy miewali depresje. Badanych pytano także o własną ocenę stanu zdrowia. Notowano ich wiek, pochodzenie etniczne, poziom edukacji, także warunki, w jakich dorastali i obecnie żyją.

Jakich zależności szukała dr Waite?

Psycholog postanowiła udowodnić cztery hipotezy: ** że nasze zdrowie w średnim wieku zależy nie tylko od obecnego statusu małżeńskiego, ale także od historii poprzednich związków; ** że ludzie trwający w jednym małżeństwie przez całe życie są zdrowsi od tych po przejściach; ** że spośród osób będących w jednym związku najlepiej mają się ci, którzy trwają w nich najdłużej; ** że spośród osób rozwiedzionych najbardziej chorują ci, którzy najdłużej pozostają samotni.

Złamane serca bardziej chorują

Wyniki badań jednoznacznie udowodniły, że małżeństwo chroni, a nawet wzmacnia zdrowie. Najbardziej służy ludziom w średnim wieku. Im dłużej pozostajemy w stałym związku, tym lepiej on wpływa na zdrowie.

Tymczasem rozwód niweczy te korzyści. Bywa nawet bardziej dewastujący niż pozostawanie w stanie panieństwa lub kawalerstwa. Osoby rozwiedzione mają o 20 proc. (!) większe ryzyko, że dopadną ich choroby przewlekłe, takie jak cukrzyca, nadciśnienie, schorzenia układu krążenia, nowotwory, niż ci, którzy nigdy się nie pobierali. Co ciekawe, kolejne małżeństwo tylko niewiele (o 8 pkt proc.) poprawia tę statystykę. Rozwiedzeni i potem ponownie "pobrani" mają też odpowiednio o 23 i 19 proc. większe ryzyko niesprawności fizycznej na starość niż single i pary nigdy nierozdzielone.

Wejście w kolejny związek chroni za to psychikę - rozwodnicy w nowym związku od razu czują się lepiej i przestają cierpieć na zaburzenia nastroju.

Bycie kawalerem lub panną też niespecjalnie służy. Osoby takie mają o 12 proc. większe ryzyko niesprawności na starość, a także o 13 proc. większe ryzyko depresji niż małżonkowie. Ale co ciekawe, nie zapadają częściej na choroby przewlekłe.

Okazuje się, że panny łatwiej znoszą samotność od kawalerów (ci z braku partnera częściej wpadają w depresję), kobiety także znacznie lepiej radzą sobie z wdowieństwem (mężczyznom taki stan zdecydowanie skraca życie). Panie bardziej za to cierpią z powodu rozwodu czy separacji.

Z innych badań wynika też, że kobiety rozwiedzione więcej niż raz oraz mężczyźni, którzy weszli w związek we wczesnym wieku (poniżej 25. roku życia), mają słabsze zdrowie w podeszłym wieku. Najbardziej cierpi na tym serce. Choroby układu krążenia to najczęstszy skutek samotności i rozwodów. I znów mężczyźni wypadają tu gorzej. 

Źródło: Gazeta Wyborcza całość tekstu znajdziesz tutaj.


 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież