button

Wyszukiwarka


Forma prawna
Województwo
Kierunek kształcenia
Rodzaj szkoły

Alternative flash content

You need to upgrade your Flash Player

Get Adobe Flash player

Maturalne oszustwa
środa, 15 kwietnia 2009 14:42
phoca_thumb_s_autoprezentacjaHandel prezentacjami maturalnymi kwitnie: nie przeszkadza mu państwo, nie tępią szkoły, wspierają portale edukacyjne. Kultura szkolno-uczelnianego oszustwa ma się dobrze.
Dział ogłoszeń popularnego portalu dlaStudenta.pl.
„Witam, posiadam ponad 200 prac maturalnych na różne tematy. Wszystkie są sprawdzone, zostały napisane przez wykładowców akademickich, nauczycieli oraz uczniów. Ceny od 40 do 180 zł. Zaklikaj, a dowiesz się, jak mogę Tobie pomóc. Nie kupuj kota w worku!”.

Pod ogłoszeniem numer gadu-gadu i telefonu komórkowego. Młody głos zaprasza do napisania oficjalnego e-maila. Na zamówienie „romantycznej i pozytywistycznej wizji patriotyzmu” odpowiada: „Witam, na ten temat posiadam pracę napisaną przez prof. Została oceniona na 100 proc. podczas ostatniej matury. Na Twój temat posiadam również inne prace napisane przez polonistów LO i dostaniesz je gratis jeśli zakupisz pracę, którą polecam”.

Dalej początek prezentacji i handlowe szczegóły: promocje i sposób rozliczenia.

Bezradne prawo 

O autorze ogłoszenia wiadomo niewiele: dwadzieścia kilka lat, mieszka w dużym mieście, studiuje matematykę. – Zaczęło się, gdy chodziłem przed maturą na korepetycje – opowiada. – Ogłosiłem swoją pracę na próbę. Udało się ją puścić w trzech miejscach. Następne zdobywałem od polonistów albo znajomych. Dziś jestem pośrednikiem. Ktoś dzwoni ze zleceniem, zamawiam jego pracę u polonisty i sprzedaję z zyskiem. Mam kontakty z hurtownikami, którzy mają po tysiąc prezentacji.

Czy ma wyrzuty sumienia? – A korepetycje to nie to samo? Tam wydajesz kupę kasy i tu też, tyle że tam jest jeszcze dużo gadania. Czy się boję? Znam się na prawie: piszę, że moich prac nie można powielać, są tylko edukacyjną pomocą.

Prof. Piotr Kruszyński, karnista z UW: – Teoretycznie prawo może być łamane w dwojaki sposób. Po pierwsze, możemy mieć do czynienia z naruszeniem praw autorskich. Po drugie, sprzedaż prac powinna się wiązać z działalnością gospodarczą i płaceniem podatków.

W obydwu przypadkach trudno o skuteczną walkę z nieuczciwym procederem. Jak mówi Brygida Maciejewska, polonistka i wicedyrektor III LO w Gdyni, plagiatu wykryć się nie da, bo uczniowie nie oddają pracy na piśmie. – Jest tylko ramowy plan – mówi. – Resztę wygłasza się ustnie, trudno więc udowodnić, że tekst został nauczony na pamięć. Żeby wykryć oszustwo, musielibyśmy nagrywać prezentację, a potem porównywać ją do sprzedawanych prac.

Nagrywanie prezentacji i wysyłanie ich do oceny ekspertom zewnętrznym odbywa się np. w szkołach działających według systemu matury międzynarodowej (IB).

– Trudno złapać za rękę – potwierdza dr Sebastian Kawczyński, prezes spółki Plagiat.pl,

wprowadzającej na polskie uczelnie system antyplagiatowy. – Tylko w ogłoszeniu jest napisane, o co chodzi. Przy transakcji często podpisuje się umowę, w której sprzedający zabezpiecza się, zaznaczając, że praca nie może zostać powielona.

Całość tekstu dostępna w najnowszym wydaniu "Tygodnika Powszechnego" (nr 16/2009)



 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież