| Koniec dysleksji na maturze? |
| piątek, 14 sierpnia 2009 06:18 |
|
Jak powiedział gazecie Wiceminister w MEN, prof. Zbigniew Marciniak, zwłaszcza na egzaminach maturalnych powinna obowiązywać taka sama, uczciwa miara dla wszystkich, bo jest to jednocześnie egzamin na wyższe studia. Na maturze z polskiego i języków nowożytnych nie bierze się np. pod uwagę przestawiania liter i błędów, które nie wynikają z jasnej reguły ortograficznej – mówi gazecie Lucyna Grabowska, kierownik Wydziału Matur Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Zmiana ma prowadzić również do wydłużenia czasu egzaminów.
"Rzeczpospolita" przypomina, że w tym roku z ulg dla dyslektyków skorzystało ok. 100 tys. z 1,3 mln zdających. Ulgi przysługujące dyslektykom ze specjalnymi zaświadczeniami z poradni psychologiczno-pedagogicznych, to prawo do łagodniejszego oceniania, korzystania z pomocy nauczyciela, rozwiązywania testu na komputerze, wydłużonego czasu zdawania i pisania na osobnej sali.
Zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że to sprawiedliwość i równe traktowanie wszystkich zdających, inni zaś, że może się to odbić na tych, którzy mają problem z rozumieniem czytanego tekstu.
źródło: Rzeczpospolita
|
Komentarze
Problemy z dyslekcją dawniej też były tylko nie wykrywane i taka osoba kiblowała w klasie po dwa razy, nie mogła iść na studia, zostawała np. murarzem chociaż spokojnie mogła byc inzynierem czy pedagogiem
Więc błagam przestańcie mówić że jesteście poszkodowani bo robicie błedy w działaniu!
Zupełnie się z tobą zgadzam.Rozumiem,ze to duży problem i naprawdę współczuję dyslektykom,ale ja tez prawdopodobnie nie pójdę na studia przez nierozumienie matematyki,choć z przedmiotów humanistycznych byłam zawsze najlepsza w klasie,w szkole,wygrywał am konkursy powiatowe,jeźdz iłam na olimpiady.Też wyzywano mnie od głąbów,tylko dlatego,ze nie wiem jak obliczyć styczną do okręgu czy inne pierdoły.Tez czuję się poszkodowana,al e nade mną nikt się nie lituje.Trudno,takie życie.Z niektórymi rzeczami trzeba się pogodzić i tyle.
Dyskleksja nie wiążę się tylko brakiem umiejętnosci czytania i pisania...mamy tudnosi z liczeniem,mapam i,śmiałością,wy mowa ... mogę wymieniać dalej ... To nie jest naszą winą . nawet jesli bedziemy pracować to tez chcemy miec szanse na wiecej :) DYSORTOGRAFIA KOLEZANKO TO COŚ INNEGO NIZ DYSLEKSJA ROZWOJOWA :)
http://szkola.raabe.com.pl/5.html
Zainteresowanyc h tematem zapraszam na stronę www.glottispol.gda.pl i o zapoznania się z pracami prof Roławskiego.
nie mam dużej wiedzy na temat dysleksji i stąd moje pytanie może ktoś mi odpowie
moja córka w klasie 4 na koniec z j polskiego 4w klasa 5 na półrocze 3 polonista wymaga kieruje na badania do poradni na dysleksję w poradni opinia iż za mało się przykłada do nauki druga z kolei [[[może za rok będzie miała dysleksję ]]]] pytam się czy to jest do nabycia jak grypa czy to się po prostu ma
pani wykrętnie nie odpowiada na pytanie
córka wyjątkowo ambitna sama stara się z tym uporać tylko kiedy ma spać bardzo zależy poloniście na tym aby stwierdzili ponieważ twierdzi iż ma typowe problemy druga sprawa ze ja wymagam i podkreślam jak ważna jest nauka lecz wyrobiony system codziennego czytania od kl 1 do dziś to tyko lub aż 3 na świadectwie
ile badań należy wykonać i w jakim czasie
Mi pare chwil dłużej się przyda.
Dyskryminacja, nad słabszym, bo nie potrafi się obronić.Myślę, że w UE wiedzą coś na ten temat, i nie dopuszczą do \'\'rasizmu\'\'.
To co mówiła moja poprzedniczka jest czesciowo prawda. Tyle że nie ma racji do co wydłużania czasu, mi to jest potrzebne. Dyslekcja polega naswego rodzaju problemach z czytaniem. Ja jestem w klasie o profilu matematyczno-fizyczno-informatycznym, trafiłam tam całkowicie przypadkiem, ale nie żałuje. Czytając jakiekolwiek zadanie tekstowe musze je przeczytac 10 razy zanim wyciągne jakieś wnioski co jednak zajmuje mi troche czasu, do tego dyslektycy pisza niewyraźnie, przez co u mnie 5 i3 wygladaja bardzo podobnie tak samo jak 8 i 9, wiec alby uniknąc durnych błedów musze sprawdzac wiele razy prace. Dysleksje mozna ograniaczyc- to prawda, ale nie do końca i nie w wszystkich przypadkach. A co do raportów to od czego jest słownik w komuterze?? Na maturze nawet z polskiego nie można korzystac z słowników, z tego co mi wiadomo.
Pozatym, ja osobiscie nie widze błedów które popełniam. I prosze mi nie mówic że to przez to że mało czytam, bo robie to z ogromna przyjemnoscia. A tak na marginesie nawet wierszy pisze, i mimo dysleksji jestem jedną z najbardziej aktywną osobą na jezyku polskim.
Dla mnie ten kwadracik to wygoda psychiczna, że nie zabraknie mi czasu, że ktoś nie bedzie mi oceniał błedów niwynikających z mojego lenistwa czy ignorancji.
Jestem tegoroczna maturzstka i dość mam paraliżujacego strachu odnoszacego sie do samych egzaminów, wiec bede wdzieczna jeśli ktoś da mi głupie 30 min wiecej. Czu \"dwójka\" i \"dwujka\" nie ma tego samego znaczenia? A pisownia tego wyrazu sprawia mi problem od kiedy tylko pamiętam.
Cala ta debata jest spowodowana zbyt duża iloscia \"cwaniaków\" którzy z lenistwa załatwiaja sobie papierek, natomiast prawdziwy dyslektyk pracuje na swoją każda ocene dwa razy wiecej, ale w przyszłosci wychodzi na jaw kto leserował, a kto naprawde miał problemy z wcale nieprosta ortografią polską.
Mój brat ma dysleksję, ale test po podstawówce pisał jak wszyscy, test gimnazjalny też będzie tak pisał i maturę tak samo. I nie ma z tym większych problemów! Radzi sobie! I to bardzo dobrze wręcz. Jest słabszy z ortografii i co z tego? Każdy jest z czegoś słabszy, ale to nie znaczy, że należy iść do psychologa, zdobyć papierek i nic nie robić, bo szef będzie miał w uchu jego dysleksję!
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.